Kategoria  |  Nasz Codzienny Chleb

Krytyka i pochwała

Pewien znajomy dziennikarz radiowy dał mi kiedyś mądrą radę. Na początku swojej kariery zmagał się z problemem jak radzić sobie z krytyką i pochwałami. Odczuwał, że Bóg zachęca go by nie przejmował się ani jednym, ani drugim. Co tak naprawdę brał sobie do serca? Powinien czerpać naukę z krytyki i akceptować pochwały. Potem natomiast miał obydwie rzeczy odłożyć na bok i w pokorze iść dalej dzięki Bożej łasce i mocy. Zastanawiał się więc, co może pozytywnego wziąć z każdej krytyki.

Modlitwa i wzrost

Kiedy u żony mojego przyjaciela Davida rozwinęła się choroba Alzheimera, zmiany jakie wywołała w jego życiu sprawiły, że poczuł się rozgoryczony. Aby opiekować się żoną, musiał przejść na wcześniejszą emeryturę, a w miarę gdy choroba postępowała, żona wymagała coraz większej opieki.

Atmosfera zachęty

Za każdym razem, gdy odwiedzam centrum fitness koło naszego domu, czuję się zachęcony. W tym ruchliwym miejscu jestem otoczony ludźmi, którzy starają się poprawić swoją sprawność fizyczną i siłę. Napisy na ścianach przypominają nam, aby nie krytykować się nawzajem, lecz że mile widziane jest okazywanie wsparcia dla wysiłków innych ćwiczących osób.

Akty dobroci

„Esterko, dostałaś prezent od naszej przyjaciółki!”—powiedziała do mnie mama po powrocie z pracy. Gdy dorastałam, nasza sytuacja finansowa nie wyglądała najlepiej. Otrzymując prezent czułam się więc jakbym jeszcze raz obchodziła święta Bożego Narodzenia. Przez podarunek tej wspaniałej kobiety odczuwałam, że Bóg mnie kocha, pamięta o mnie i głęboko ceni.

Zanurzeni w łasce

W roku 1964, siedemnastoletni Randy Gardner po raz pierwszy od jedenastu dni i dwudziestu pięć minut twardo zasnął. Chciał pobić rekord księgi Guinnessa jako człowiek, który najdłużej wytrzyma bez snu. Pijąc napoje bezalkoholowe, grając w koszykówkę i w kręgle przez półtora tygodnia próbował pokonywać senność. Zanim jej ostatecznie uległ, jego zmysły smaku, powonienia i słuchu zaczęły źle funkcjonować. Kilkadziesiąt lat później, Gardner zaczął cierpieć na ataki bezsenności. Ustanowił wprawdzie rekord, ale potwierdził również oczywisty fakt: sen dla człowieka jest niezbędny.

Wyrwany z kontekstu

Kiedy czekałam w kolejce by wejść na pokład samolotu, ktoś postukał mnie w ramię. „Elisa! Czy pamiętasz mnie? Jestem Joan!” Próbowałam sobie przypomnieć wszystkie Joanny, które znałam, ale tej nie mogłam skojarzyć. Czy była moją poprzednią sąsiadką lub współpracownikiem? Nie wiedziałam.

Walka

Gdy młody żołnierz widział jak wokół niego z ogromnym hukiem rozrywają się artyleryjskie pociski, modlił się żarliwie o Boga: „Panie, jeśli mnie ocalisz, pójdę do szkoły biblijnej, do której chciała mnie wysłać mama”. Bóg uczcił jego gorliwą prośbę. Mój tata, przeżył drugą wojnę światową, zdał do Moody Bible Institute i zainwestował swoje życie w pracę duchownego.

Bóg widzi

Moje pierwsze okulary zmieniły sposób postrzegania świata. Jestem krótkowzroczna, co oznacza, że obiekty widziane z bliska są wyraźne i ostre, natomiast te na dalszym planie—rozmazane. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy w wieku dwunastu lat po raz pierwszy włożyłam okulary i mogłam wyraźnie zobaczyć słowa na tablicy, szczegóły maleńkich liści na drzewach, i co najważniejsze—uśmiechy na ludzkich twarzach. Gdy ich pozdrawiałam, a oni odwzajemniali się uśmiechem, uzmysłowiłam sobie, że być widzianym jest tak wielkim darem jak błogosławieństwo widzenia.

Czyja zasługa?

We wczesnych latach sześćdziesiątych popularne stały się niezwykłe obrazy przedstawiające osobę lub zwierzę o ogromnych, smutnych oczach. Niektórzy uważali je za tandetne i kiczowate, a inni byli zachwyceni. Autorką tych prac była Margaret Keane, jednak nie można było się na nich doszukać jej sygnatury. Promocją prac artystki zajął się jej mąż, przedstawiając je jednak jako swoją własną twórczość. Małżeństwo zaczęło całkiem dobrze prosperować. Margaret przez dwadzieścia lat bojaźliwie milczała na temat oszustwa, aż do momentu, gdy jej małżeństwo się rozpadło. Dopiero proces sądowy między nimi ujawnił prawdziwą tożsamość artysty.

Życie z zapalonymi światłami

Pracodawca wydelegował mnie wraz z moim współpracownikiem w 250-milową podróż. Nasz powrót do domu musiał odbywać się bardzo późną porą. Mimo że trochę się obawiam nocnej jazdy samochodem ze względu na symptomy starzenia się, zaoferowałem się, że usiądę za kierownicą jako pierwszy. Zacisnąłem ręce na kierownicy i mocno wpatrywałem się w słabo oświetlone drogi. Stwierdziłem, że mam lepszą widoczność, gdy światła pojazdów jadących za mną rozjaśniają widok autostrady przede mną. Ulżyło mi, gdy mój przyjaciel w końcu przejął kierownicę. W tym momencie też odkrył, że jechałem ze światłami przeciwmgielnymi zamiast reflektorami!

Odkrywanie prawdziwego „ja”

„Kim jestem?” W książce dla dzieci Micka Inkpena pt. Nothing pytanie to zadaje sobie pewien wypłowiały, wypchany zwierzak. Pozostawiony w zakurzonym kącie strychu słyszy jak osoby urządzające przeprowadzkę nazywają go „niczym” i uznaje, że takie jest jego imię.

Miłość i pokój

Zawsze zadziwia mnie sposób, w jaki Bóg daruje nam swój pokój—potężny i niewytłumaczalny pokój (Filipian 4:7), który może wypełnić nasze serca nawet w najgłębszym smutku. Doświadczyłam go ostatnio podczas nabożeństwa żałobnego mojego ojca. W długiej kolejce znajomych składających kondolencje rozpoznałam dobrego znajomego ze szkoły średniej. Bez słowa trzymał mnie przez dłuższy czas w swoim uścisku, a jego ciche współczucie wypełniło mnie uczuciem spokoju, którego doznałem pierwszy raz tego trudnego dnia. Poczułam, że nie jestem już taka samotna.