Autor

Wyświetl wszystkie

Artykuły James Banks

Modlitwa i wzrost

Kiedy u żony mojego przyjaciela Davida rozwinęła się choroba Alzheimera, zmiany jakie wywołała w jego życiu sprawiły, że poczuł się rozgoryczony. Aby opiekować się żoną, musiał przejść na wcześniejszą emeryturę, a w miarę gdy choroba postępowała, żona wymagała coraz większej opieki.

Głębsza miłość

Kiedy po raz pierwszy Edwin Stanton spotkał prezydenta USA Abrahama Lincolna, miał w stosunku do niego jak i prowadzonej przez niego polityki lekceważący stosunek, a nawet określał go jako „kreatura z długimi rękami”. Lincoln nie obraził się jednak, lecz docenił umiejętności zawodowe Stantona, wynosząc go na ważne stanowisko w rządzie podczas Wojny Domowej. Z czasem Stanton zaprzyjaźnił się z Lincolnem, a nawet czuwał przy jego łóżku pamiętnej nocy, gdy prezydent został postrzelony w Teatrze Forda. Wyszeptał wówczas przez łzy: „Teraz należy już do wieczności”.

Fundament nadziei

Lekcje na temat wiary mogą pojawić się w najmniej oczekiwanych okolicznościach. Przypominam sobie historię z moim czarnym labradorem—Niedźwiedziem—ważącym pięćdziesiąt kilogramów. Jego duża metalowa miska znajdowała się w rogu kuchni. Kiedy była pusta, nie szczekał, ani nie trącał jej łapą. Zamiast tego, kładł się spokojnie obok misy i czekał. Czasami musiał czekać dłużej, ale stopniowo nauczył się ufać, że w końcu kiedyś wejdę do pokoju, zobaczę go i dostarczę tego, czego potrzebuje. Jego prosta wiara we mnie przypomniała mi o potrzebie większego zaufania Bogu.

Wszystko nowe

Zawsze intrygowały mnie złomowiska. Lubię pracować nad samochodami, więc często jeżdżę do szrotu w pobliżu naszego domu. To samotne miejsce, gdzie hula wiatr wśród porzuconych, a niegdyś cennych zdobyczy. Niektóre z nich uległy zniszczeniu, niektóre się zużyły, a inne po prostu stały się bezużyteczne. Gdy przechodzę między rzędami aut, czasami wpada mi w oko jakiś samochód. Zastanawiam się wówczas jakie mógł mieć przygody, gdy jeszcze „żył”. Każdy z nich ma do opowiedzenia historię o ludzkiej tęsknocie za najnowszymi modelami i o nieuchronnym upływie czasu.

Pan każdej chwili

Niedawno pracowałem na budowie domu mojego syna w odległości trzech godzin drogi ode mnie. Moja praca trwała dłużej niż oczekiwałem. Każdego dnia modliłem się, abyśmy skończyli przed zachodem słońca. Każdego wieczoru jednak dochodziłem do wniosku, że zostało jeszcze coś do zrobienia.

Kto kieruje?

Mój sąsiad Tim, ma zawieszoną w samochodzie figurkę „dzikiego stwora” z popularnej książki dziecięcej Maurycego Sendaka pt. Tam, gdzie żyją dzikie stwory.

Twoja wola, a nie moja

Kamil i Joelle czuli się zdruzgotani, gdy u ich ośmioletniej córki Rimy zdiagnozowano rzadki przypadek białaczki. Choroba wywołała zapalenie opon mózgowych i udar, powodując, że dziewczynka popadła w śpiączkę. Szpitalny zespół medyczny doradził rodzicom by zaczęli przygotowywać się do pogrzebu, dając jej mniej niż jeden procent szansy na przeżycie.

Przede wszystkim zaufaj

„Nie puść mnie, tatusiu!”

Spuścizna miłości

Gdy przerzucałem stronice Biblii mojej prababci, wypadł z niej prawdziwy skarb. Na małym kawałku papieru widniały słowa, zapisane pismem małego dziecka: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni” (Ew. Mateusza 5:3-4). Obok wersetu widniał niezdarny podpis mojej mamy.

Nauka zaufania

Gdy byłem nastolatkiem, czasami sprzeciwiałem się matce, gdy próbowała zachęcać mnie do wiary. „Ufaj Bogu, a On się o ciebie zatroszczy”—odpowiadała. „To nie takie proste, mamo!”—odburkiwałem. „Bóg pomaga tym, którzy pomagają sobie sami!”

Modlitwa przed snem

Jedna z pierwszych modlitw, której nauczyłem się jako mały chłopiec, brzmiała: „Gdy do snu się kładę, strzeż mej duszy, Panie . . .” Modlitwy tej nauczyłem się od rodziców. Nauczyłem jej również mojego syna i córkę, gdy byli mali. W dzieciństwie czerpałem z tych słów wielką pociechę, powierzając się w Boże ręce przed zaśnięciem.

Dar czasu

Udałem się w dużym pośpiechu na pocztę. Miałem wiele spraw do załatwienia. Gdy jednak wszedłem do środka, ku mojej frustracji zobaczyłem długą kolejkę, ciągnącą się aż do drzwi wejściowych. „Pośpiesz się i czekaj”—wymamrotałem do siebie, spoglądając na zegarek.