Autor

Wyświetl wszystkie

Artykuły Arthur Jackson

Likwidator długów

Tłum studentów osłupiał podczas ceremonii ukończenia studiów. Mówca oznajmił, że on i jego rodzina zamierza spłacić miliony funtów długu całego rocznika dyplomowego. Pewna studentka, zadłużona na osiemdziesiąt tysięcy funtów, znalazła się w gronie absolwentów, którzy zareagowali łzami i okrzykami radości.

Razem zwyciężamy

W samym środku nocy pastor Samuel Baggaga został wezwany do domu jednego z członków zboru. Gdy przyszedł na miejsce, ujrzał dom stojący w płomieniach. Ojciec zamieszkującej go rodziny wszedł do środka mimo poparzeń, by ocalić jedno ze swoich dzieci, a potem wyszedł z nieprzytomną córeczką na rękach. Najbliższy szpital w tym wiejskim regionie Ugandy był oddalony o dziesięć kilometrów. Ponieważ nie było żadnego środka transportu, pastor i ojciec zaczęli biec do szpitala z dziewczynką na rękach. Gdy jeden z nich zmęczył się ciężarem rannego dziecka, przejmował je drugi. Tak dobiegli do szpitala. Leczenie ojca i córki przebiegło pomyślnie i oboje powrócili do zdrowia.

Ucz się od najmłodszych

Gdy wraz z przyjacielem znaleźliśmy się w Kenii, byliśmy przytłoczeni widokiem biedy w tamtejszych slumsach. W pewnej chwili nasze emocje zupełnie się zmieniły. Zobaczyliśmy bowiem dzieci, biegające i wołające: Mchungaji, Mchungaji! („pastorze” w jęz. Suahili). Cieszyły się na widok swojego duchowego lidera, który jechał w naszym samochodzie. Swoimi serdecznymi okrzykami witały człowieka, znanego z troskliwości i dobroci.

Naprawdę wolny

Film Amistad opowiada historię o niewolnikach z zachodniej Afryki, którzy w roku 1839 przejęli kontrolę nad transportującym ich statkiem oraz zabili jego kapitana i część załogi. Zostali jednak ujęci, aresztowani i postawieni przed sądem. W niezapomnianej scenie z sali sądowej Cinque, przywódca niewolników, żarliwie błaga o wolność. Trzy proste słowa powtarzane z coraz większą mocą przez związanego mężczyznę w końcu uciszyły zgromadzonych: „Dajcie nam wolność!”. Sprawiedliwości stało się zadość i niewolnicy zostali uwolnieni.

Gotowy do pomocy

Ośmiotygodniowy „urlop”, do jakiego zmuszony był Joe, nie wyglądał na wakacje. Pracował przedtem jako pracownik społeczny w kościele w centrum miasta. Jak sam wyznał, „musiał ponownie żyć wśród bezdomnych oraz przypomnieć sobie co oznacza głód, zmęczenie i zapomnienie przez przyjaciół”. Okazało się, że kiedyś i Joe był jednym z nich. Przed dziewięciu laty przybył tu z innego miasta bez pracy i dachu nad głową. Przez trzynaście dni zmuszony był mieszkać pod gołym niebem bez jedzenia i snu. Bóg w ten sposób przygotowywał go do służby wśród potrzebujących ludzi.

Lepsza niż życie

Pewna kobieta o imieniu Maria kochała Jezusa, jednak jej życie było bardzo, bardzo ciężkie. Jej dwóch synów oraz dwóch wnuków padło ofiarami strzelaniny, a ona sama doznała udaru, który spowodował paraliż prawej strony ciała. Jej życie legło w gruzach, lecz mimo wszystko, gdy tylko była w stanie, uczęszczała na nabożeństwa, podczas których upośledzoną mową wychwalała Boga słowami: „Moja dusza kocha Jezusa; niech będzie błogosławione Jego imię! ”

Wyzwolony przez Jezusa

„Mieszkałem z moją matką tak długo, że w końcu się wyprowadziła!”—brzmiały słowa człowieka, którego życie nie było zbyt udane do chwili, gdy porzucił nałogi i oddał życie Jezusowi. Szczerze przyznał, że aby przyjmować narkotyki, musiał okradać innych, i to nawet osoby najbliższe. Obecnie jest to już jednak przeszłość, z czego bardzo się cieszy, licząc lata, miesiące i dni od chwili swojego uwolnienia. Teraz, gdy regularnie siadamy wspólnie do studiowania Słowa Bożego, widzę przed sobą odmienionego człowieka.

Jesteśmy w tym razem

W przeciągu zaledwie dwóch miesięcy 1994 roku w Rwandzie zginęło ponad milion członków plemienia Tutsi. Ponieśli śmierć z rąk plemienia Hutu, które było zdeterminowane, by zabijać swoich rodaków. Gdy rozpoczęło się to straszne ludobójstwo, biskup Geoffrey Rwubusisi zwrócił się do swojej żony, aby podjęła pracę wśród kobiet, które straciły swoich najbliższych. Odpowiedź Marii brzmiała: „Chce mi się tylko płakać”. W jej rodzinie również zginęło wiele osób. Reakcja biskupa była typowa dla mądrego przywódcy i troskliwego męża: „Mario! Zgromadź kobiety i płacz razem z nimi”. Wiedział, że cierpienie żony pomoże jej dzielić ból innych.

Łaska w rozpaczy

Mistrzowska rzeźba autorstwa Douga Merkeya o nazwie Bezwzględne zaufanie, przedstawia ludzką postać z brązu, rozpaczliwie lgnącą do krzyża z drzewa orzechowego. Autor dzieła napisał: „Jest to bardzo prosty wyraz naszej nieustannej i właściwej postawy życiowej—całkowitej i nieskrępowanej bliskości i zależności od Chrystusa i Ewangelii”.

Owoc do końca życia

Chociaż Lenora Dunlop miała dziewięćdziesiąt cztery lata, jej umysł był sprawny, uśmiech promienny, a miłość do Jezusa zarażała wielu ludzi. Nierzadko można było ją spotkać w towarzystwie młodzieży z naszego kościoła. Jej obecność i udział były dla innych źródłem radości i zachęty. Życie Lenory było tak dynamiczne, że wiadomość o jej śmierci wszystkich nas zaskoczyła. Dokończyła swego życiowego biegu niczym świetna sprinterka. Jej energia i zapał były tak niespożyte, że zaledwie kilka dni przed śmiercią ukończyła szesnastotygodniowy kurs ewangelizacyjny.

Nieśmiertelne modlitwy

E. M. Bounds (1835–1913) wypowiedział kiedyś trafne słowa: „Modlitwy są nieśmiertelne”. Jego klasyczne dzieła na temat modlitwy inspirują ludzi od wielu pokoleń. Pisząc na temat mocy i nieprzemijającej natury naszych modlitw, stwierdził: „Być może usta, które je wypowiedziały, zostały zamknięte przez śmierć, a serce, które je odczuwało, przestało bić; modlitwy jednak żyją nadal przed Bogiem, a Boże serce o nich pamięta. Modlitwy przetrwają życie tych, którzy je wypowiedzieli; przetrwają pokolenia, przetrwają wieki, przetrwają świat”.

Żyj zgodnie ze Słowem

Brian miał pełnić rolę osoby witającej gości na weselu swojego brata, ale z niewiadomych przyczyn nie dojechał. Rozczarowało to członków jego rodziny, a zwłaszcza Jasmine, która bardzo liczyła na obecność brata i była zaangażowana w czytanie fragmentów z Biblii na uroczystości. Podczas ceremonii odczytała wprawdzie fragment o miłości z I Listu do Koryntian, ale gdy po ślubie ojciec poprosił ją o dostarczenie prezentu urodzinowego dla Briana, zawahała się. Przyszło jej to z wielką trudnością. Łatwiej jej było czytać o miłości, niż według niej żyć. Jednak zanim skończył się wieczór, przyznała: „Nie mogę tylko czytać o miłości; muszę również ją okazywać”.