Autor

Zobacz wszystkie

Artykuły Xochitl Dixon

Moja prawdziwa twarz

Przez całe lata niska samoocena i poczucie wstydu z powodu mojej niepobożnej przeszłości miały negatywny wpływ na każdy aspekt mojego życia. Co będzie, jeśli inni odkryją ogrom mojej splamionej reputacji? Mimo że z Bożą pomocą zdobyłam się na odwagę i zaprosiłam na obiad liderkę organizacji religijnej, usilnie starałam się by wyglądać na doskonałą. Wyszorowałam dom, przygotowałam trzydaniowy posiłek i włożyłam na siebie najlepsze jeansy i bluzkę.

Właściwa modlitwa

Podziwiam ludzi, którzy zapisują prośby modlitewne w dziennikach, wytartych przez codzienne używanie, sprawdzają czy zostały wysłuchane, a potem wiernie aktualizują ich listę. Inspirują mnie ci, którzy gromadzą się na modlitwie z innymi, a na dywanie przy ich łóżku widać wytarte ślady po kolanach. Przez całe lata próbowałam naśladować ich styl, wzorować się na ich nienagannym, modlitewnym życiu i kopiować wymowność osób, znacznie bardziej ode mnie elokwentnych. Pragnąc nauczyć się właściwego sposobu modlitwy, usiłowałam odkryć coś, co według mnie jest tajemnicą.

Dalej niż gwiazdy

W roku 2011 Narodowe Towarzystwo Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (w USA; przyp. tłum.) obchodziło trzydziestolecie badań kosmicznych. W ciągu trzydziestu lat wahadłowce wyniosły w przestrzeń kosmiczną ponad 350 osób i pomogły skonstruować międzynarodową stację kosmiczną. Po wycofaniu z użytku pięciu wahadłowców, NASA obecnie skupia się na badaniach odległych przestrzeni.

Hojni dawcy

Nasi przywódcy, po omówieniu wszystkiego, co Bóg uczynił w historii zboru, przedstawili swoim wiernym propozycję nowej siłowni, która miała pomóc im lepiej służyć społeczności lokalnej. Zespół liderów ogłosił, że jako pierwszy podpisze zobowiązanie, by sfinansować budowę. Z początku modliłam się egoistycznym sercem, nie mając ochoty ofiarowywać więcej pieniędzy, niż początkowo zamierzaliśmy. Mimo to, uzgodniliśmy wraz z mężem, by modlić się o projekt. Gdy rozważaliśmy wszystko, czym Bóg nas obdarza, w końcu postanowiliśmy składać miesięczną ofiarę. Połączone dary naszej kościelnej rodziny spłaciły cały budynek.

Cudowny Stwórca

Jako fotograf amator, cieszę się, gdy mogę uchwycić Bożą kreatywność moim aparatem. Widzę ślady Jego palców w każdym delikatnym płatku kwiatu, w każdym zachodzie i wschodzie słońca oraz w udekorowanym obłokami i gwiazdami firmamencie.

Dobry tata

Gdy nasz syn Xavier był młodszy, podróże służbowe nie pozwalały mojemu mężowi spędzać zbyt wiele czasu w domu. Mimo że często telefonował, bywały trudne wieczory, gdy same rozmowy telefoniczne wcale Xaviera nie pocieszały. Aby ukoić smutek syna, gdy potrzebował ojca, wyciągałam album z fotografiami zanim poszedł spać. Pokazywałam mu jego wspólne zdjęcia z tatą i pytałam: „Czy pamiętasz?” Wspomnienia dodawały Xavierowi otuchy. Mówił często: „Mam dobrego tatusia”.

Hojne wyrazy miłości

Mój mąż Alan, w naszą rocznicę ślubu zawsze daje mi duży bukiet świeżych kwiatów. Gdy stracił pracę po restrukturyzacji firmy, nie spodziewałam się, że jego szczodre przejawy wierności będą trwać dalej. Mimo wszystko, w dziewiętnastą rocznicę przywitały mnie różnokolorowe kwiaty na stole w jadalni. Ponieważ cenił sobie kontynuowanie corocznej tradycji, by okazać osobiste uczucie, co miesiąc oszczędzał pewną kwotę pieniędzy.

Widzę cię

Gdy Xavier miał dwa latka, biegał od alejki do alejki małego obuwniczego sklepu. Chichotał, chowając się za stertami pudeł z butami, a mój mąż, Alan, mówił: „Widzę cię!”.

Niezgodnie z reklamą

Podczas urlopu zgłosiliśmy się wraz z mężem na rekreacyjny spływ tratwą po rzece Chattahoochee w stanie Georgia. Ubrałam się w sandały, letnią sukienkę i kapelusz z szerokim rondem. Gdy jednak dowiedziałam się, że wbrew reklamie, na naszej trasie znajdują się małe katarakty, jęknęłam. Na szczęście popłynęliśmy z małżeństwem, które było doświadczone w spływach górskimi rzekami. Nauczyli oni mojego męża podstaw wiosłowania i obiecali, że bezpiecznie dowiozą nas do celu. Wdzięczna za kamizelkę ratunkową, krzyczałam i kurczowo trzymałam się plastikowego uchwytu na tratwie, dopóki nie dotarliśmy do błotnistego brzegu w dole rzeki. Gdy wysiadałam na ląd, wylałam wodę z sakiewki, a mój mąż pomógł mi wyżąć wodę z zamoczonych krawędzi sukienki. Mieliśmy wiele powodów do śmiechu, mimo że wycieczka wyglądała inaczej niż na reklamie.

Doskonały ojciec

Stojąc w zatłoczonym sklepie, próbowałam znaleźć najlepszą kartkę okolicznościową na dzień ojca. Mimo że pojednaliśmy się ze sobą po wielu latach napiętych kontaktów, nigdy nie czułam się mu bliska.

Trwały pokój

Gdy próbuję ufać Bogu w moich zmaganiach z chronicznym bólem, nawet najprostsze niepowodzenia mogą wydawać się jak najbardziej zaciekły atak wroga. Jeden problem atakuje mnie od prawej, drugi zadaje mi cios od tyłu, a trzeci uderza mnie prosto w twarz. W podobnych chwilach, gdy tracę siły i na próżno wyglądam wytchnienia, najlepszym pomysłem jest ucieczka i ukrywanie się. Ponieważ jednak nie jestem w stanie uciec przed bólem, zmienić okoliczności lub zlekceważyć własne emocje, powoli uczę się ufać Bogu, że przez wszystko mnie przeprowadzi.

Nauka w trakcie pracy

Gdy nauczycielka mojego syna poprosiła mnie, abym została opiekunką na jego obozie naukowym, zawahałam się. Jak mogłam stać się wzorem do naśladowania, skoro w przeszłości popełniłam tyle błędów oraz zmagałam się ze starymi i złymi nawykami? Bóg pomógł mi kochać i wychowywać własnego syna, ale często miałam wątpliwości, czy może użyć mnie w służbie innym.