Autor

Wyświetl wszystkie

Artykuły Xochitl Dixon

Miłość, która nie rezygnuje

Po ukończeniu dziewiętnastu lat i długo zanim znalazłam się w posiadaniu pierwszego telefonu komórkowy i pagera, przeprowadziłam się ponad tysiąc kilometrów od mojej mamy. Pewnego ranka wyszłam wcześnie, aby załatwić kilka spraw, zapominając o naszej zaplanowanej rozmowie telefonicznej. Tego samego dnia wieczorem odwiedziło mnie dwóch policjantów. Mama martwiła się, gdyż jak dotąd nigdy nie opuściłam żadnej z naszych rozmów. Po wielu nieudanych próbach telefonicznego połączenia się ze mną, skontaktowała się z policją i poprosiła, aby sprawdzili, co się ze mną dzieje. Jeden z policjantów powiedział do mnie: „Masz wielkie szczęście, że miłość nie przestaje cię szukać”.

Boża kreatywność

Rzadki okaz meduzy płynął unoszony morskim prądem na głębokości czterech tysięcy stóp niedaleko Baja w Kalifornii. Jej ciało mieniło się fluorescencyjnymi odcieniami koloru niebieskiego, purpurowego i różowego na tle ciemnej wody. Z wdziękiem poruszała mackami w takt pulsującego ruchu jej dzwonkowatego kaptura. Gdy oglądałam zdumiewający film o meduzie Halitrephes maasi nakręcony przez National Geographic, zastanawiałam się, w jaki sposób Bóg zaprojektował to piękne, galaretowate stworzenie. Stworzył On również dwa tysiące innych gatunków meduz, zidentyfikowanych jak dotąd przez naukowców.

Największy dar

Na przestrzeni wielu lat, moja przyjaciółka Barbara podarowała mi niezliczoną ilość pokrzepiających kart i przemyślanych prezentów. Gdy oznajmiłam jej, że przyjęłam Jezusa jako Zbawiciela, wręczyła mi największy prezent ze wszystkich—moją pierwszą Biblię. Powiedziała: „Możesz zbliżyć się do Boga i stać się dojrzała duchowo, gdy będziesz codziennie się z Nim spotykała, czytała Pismo Święte, modliła się, ufała Mu i uważnie Go słuchała”.

Od płaczu do uwielbienia

Kim rozpoczęła walkę z rakiem piersi w 2013 roku. Cztery dni po zakończeniu leczenia, lekarze zdiagnozowali u niej następną postępującą chorobę płuc i dawali jej trzy do pięciu lat życia. Przez pierwszy rok, Kim bardzo zasmucona, zanosiła z płaczem swoje modlitwy do Boga. Gdy spotkałam Kim w 2015 roku, promieniowała zaraźliwą radością i spokojem. Choć niektóre dni są dla niej wciąż trudne, Bóg przemienia jej udręczone serce w piękne i pełne nadziei świadectwo ku zachęcie innych ludzi.

Zmieniona przez miłość

Zanim w swoim życiu spotkałam Jezusa, zostałam zraniona tak głęboko, że unikałam bliskich związków w obawie przed jeszcze większym zranieniem. Moja mama pozostawała moją najbliższą przyjaciółką, dopóki nie poślubiłam Alana. Siedem lat później, będąc na skraju rozwodu, przyszłam na nabożeństwo, dźwigając na rękach swojego małego synka, Xaviera. Usiadłam blisko wyjścia, bojąc się komukolwiek zaufać, a jednocześnie rozpaczliwie potrzebując pomocy.

Raki w wiadrze

Kiedy mój kuzyn poprosił mnie, abym poszedł z nim na raki, byłem ogromnie podekscytowany. Gdy podał mi plastikowe wiadro, uśmiechnąłem się. „Nie ma pokrywy?”—zapytałem.

Dziękuję za to, kim jesteś

Gdy pracowałam jako rezydentka ośrodka onkologicznego i opiekunka mojej mamy, poznałam Lori—inną opiekunkę mieszkającą wraz z mężem kilka pokojów dalej. Rozmawiałam z nią, wylewałam przed nią swoje żale, śmiałam się, płakałam i modliłam. Lubiłyśmy nawzajem się wspierać w naszej opiece nad bliskimi nam osobami.

Co możemy uczynić?

Dziewięćdziesięciodwuletni Mori Morrie Boogaart wytwarzał kapelusze dla bezdomnych w stanie Michigan, mimo że był na stałe przykuty do łóżka. Mówiono, że uszył ponad 8000 kapeluszy w ciągu piętnastu lat. Zamiast skupiać się na swoim zdrowiu i ograniczeniach, spoglądał dalej i czynił to co mógł by stawiać potrzeby innych nad swoimi własnymi. Oświadczył, że jego praca daje mu dobre samopoczucie i cel. Powiedział: „Będę to robił dopóki nie odejdę do Pana”. Stało się to w lutym 2018 roku. Mimo że większość odbiorców kapeluszy nie zna jego historii, ani nie wie jak bardzo poświęcał się by je wytwarzać, jego prosty akt wytrwałej miłości inspiruje obecnie ludzi na całym świecie.

Nauka wdzięczności

Lata wycieńczenia spowodowane chronicznym bólem i frustracją moimi ograniczeniami ruchowymi w końcu mnie przytłoczyły. W moim rozgoryczeniu stałam się roszczeniowa i niewdzięczna. Zaczęłam narzekać na niezdarność męża w troszczeniu się o mnie. Zrzędziłam na sposób, w jaki sprzątał dom. Mimo, że jest najlepszym kucharzem, jakiego znam, kaprysiłam na brak różnorodności w naszych posiłkach. Gdy w końcu podzielił się ze mną, że moje gderanie rani jego uczucia, czułam się urażona. Nie miał pojęcia, przez co przechodzę. W końcu Bóg pomógł mi dostrzec moje ułomności i poprosiłam męża i Boga o przebaczenie.

Moja prawdziwa twarz

Przez całe lata niska samoocena i poczucie wstydu z powodu mojej niepobożnej przeszłości miały negatywny wpływ na każdy aspekt mojego życia. Co będzie, jeśli inni odkryją ogrom mojej splamionej reputacji? Mimo że z Bożą pomocą zdobyłam się na odwagę i zaprosiłam na obiad liderkę organizacji religijnej, usilnie starałam się by wyglądać na doskonałą. Wyszorowałam dom, przygotowałam trzydaniowy posiłek i włożyłam na siebie najlepsze jeansy i bluzkę.

Właściwa modlitwa

Podziwiam ludzi, którzy zapisują prośby modlitewne w dziennikach, wytartych przez codzienne używanie, sprawdzają czy zostały wysłuchane, a potem wiernie aktualizują ich listę. Inspirują mnie ci, którzy gromadzą się na modlitwie z innymi, a na dywanie przy ich łóżku widać wytarte ślady po kolanach. Przez całe lata próbowałam naśladować ich styl, wzorować się na ich nienagannym, modlitewnym życiu i kopiować wymowność osób, znacznie bardziej ode mnie elokwentnych. Pragnąc nauczyć się właściwego sposobu modlitwy, usiłowałam odkryć coś, co według mnie jest tajemnicą.

Dalej niż gwiazdy

W roku 2011 Narodowe Towarzystwo Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (w USA; przyp. tłum.) obchodziło trzydziestolecie badań kosmicznych. W ciągu trzydziestu lat wahadłowce wyniosły w przestrzeń kosmiczną ponad 350 osób i pomogły skonstruować międzynarodową stację kosmiczną. Po wycofaniu z użytku pięciu wahadłowców, NASA obecnie skupia się na badaniach odległych przestrzeni.