Autor

Zobacz wszystkie
Poh Fang Chia

Poh Fang Chia

Jeden zabawny fakt z Twojego życia? – Nie jestem muzycznie wykształcony, ale w wieku 11 lat wykonywałem utwór Beethovena w Singapurze

Twoi ulubieni pisarze? – Przepadam za autorami rosyjskimi: Lew Tołstoj, Fiodor Dostojewski i Antoni Czechow. Lubię też A. W. Tozera i Raya Stedmana.

Artykuły Poh Fang Chia

Dobiegnijmy do mety

Na olimpiadzie w Rio w 2016 roku, uwaga świata zwróciła się na dwie zawodniczki, uczestniczące w biegu na pięć kilometrów. Po przebiegnięciu 3 200 metrów, Nowozelandka Nikki Hamblin i Amerykanka Abbey D’agostino wpadły na siebie i przewróciły się. Abbey szybko zerwała się na nogi, lecz zatrzymała się, by pomóc Nikki. W chwili, gdy zawodniczki znowu ruszyły do przodu, Abbey zaczęła słabnąć, gdyż jej prawa noga doznała urazu z powodu upadku. Tym razem to Nikki zatrzymała się, by zachęcić towarzyszkę do ukończenia biegu. Gdy Abbey w końcu z trudem dobiegła do linii mety, Nicky czekała, by ją uścisnąć. Cóż za piękny obraz wzajemnej zachęty!

Zrób pierwszy krok

Tham Dashu odczuwał, że czegoś mu w życiu brakuje. Zaczął więc chodzić do kościoła—tego samego, do którego uczęszczała jego córka. Nigdy jednak nie szli razem. W dawniejszych czasach ją obraził, co spowodowało, że powstała między nimi bariera. Tham wkradał się więc na nabożeństwa po rozpoczęciu śpiewu, a potem szybko się wymykał po ich zakończeniu.

Co jest wieczne?

Mój przyjaciel, który przeszedł ostatnio wiele życiowych problemów, napisał takie słowa: „Kiedy myślę o ostatnich czterech semestrach mojego studenckiego życia, widzę jak wiele rzeczy uległo zmianie . . . To przerażające, naprawdę przerażające. Nic nie trwa wiecznie.”

Niepowołany

Dawid sporządził plany, zaprojektował meble, zebrał wszystkie potrzebne materiały i zatrudnił wykonawców (patrz 1 Kronik 28:11-19), lecz pierwsza wybudowana w Jerozolimie świątynia znana jest jako Świątynia Salomona, nie Dawida.

Kochać doskonale

Jej głos drżał kiedy opowiadała o problemach, które miała ze swoją córką. Mając wątpliwości co do znajomych swojej nastolatki, zaniepokojona mama skonfiskowała jej telefon i towarzyszyła jej we wszystkich towarzyskich wyjściach. Wyglądało na to, że ich relacja może się tylko pogorszyć.

Zadbaj o wyposażenie

W yobraź sobie wyruszenie w podróż bez niczego przy sobie—bez niezbędnych przedmiotów, zmiany ubrania, pieniędzy czy kart płatniczych. Brzmi to zarówno nierozsądnie jak i przerażająco, nieprawdaż?

Znaleźć życie

Słowa ojca Ravi’ego potrafiły głęboko ranić „Jesteś kompletnym nieudacznikiem. Przynosisz nam wstyd”. W porównaniu ze swoim uzdolnionym rodzeństwem, Ravi był postrzegany jako plama na honorze rodziny. Próbował wyróżnić się w sporcie i miał w tym pewne sukcesy, ale nadal czuł się kimś gorszym. Ciągle zastanawiał się: Co ze mnie będzie? Naprawdę jestem całkowitym nieudacznikiem? Można jakoś bezboleśnie zakończyć to życie? Takie myśli prześladowały go, ale z nikim o tym nie rozmawiał. W jego kręgu kulturowym takich rozmów nikt nie inicjował. Obowiązywała tam zasada, „swoje problemy zachowaj dla siebie, a ludziom mów, że wszystko idzie świetnie.

Razy przyjaciela

Charles Lowery skarżył się swojemu przyjacielowi na ból w dole kręgosłupa. Szukał współczującego słuchacza, lecz otrzymał szczerą ocenę sytuacji. Przyjaciel powiedział mu: „Nie sądzę by twoim problemem był ból pleców, lecz twój brzuch. Jest tak duży, że obciąża twój kręgosłup”.

Bezpieczne miejsce

Młody Japończyk miał problem: bał się wychodzić ze swojego domu. By unikać innych ludzi, spał w ciągu dnia, a przez całą noc oglądał telewizję. Był hikikomori lub współczesnym pustelnikiem. Problem zaczął się w chwili, gdy przestał chodzić do szkoły z powodu słabych stopni. Im dłużej trzymał się z dala od społeczeństwa, tym bardziej czuł się społecznym wyrzutkiem. W końcu zerwał wszelkie kontakty z przyjaciółmi i rodziną. W jego powrocie do normalności pomogły mu wizyty w klubie młodzieżowym w Tokyo, znanym jako ibaszo—bezpiecznym miejscu, gdzie pokrzywdzeni ludzie mogli odnowić kontakty ze społeczeństwem.

Ile kalorii?

Bardzo lubię jeść jajka z roti prata—popularny naleśnik z mojego ojczystego Singapuru. Byłam więc zaintrygowana, gdy przeczytałam, że osoba ważąca 57 kg musi biec z prędkością ośmiu kilometrów na godzinę przez trzydzieści minut by spalić 240 kalorii. Jest to równowartość jednego naleśnika roti prata.

Kto im powie?

Druga wojna światowa dobiegła końca. Ogłoszono pokój. Młody porucznik Hiroo Onoda z japońskiej armii cesarskiej, stacjonujący na Filipinach, nie wiedział, że działania wojenna się zakończyły. Podjęto wysiłki by go odnaleźć. Nad jego lokalizacją zrzucano ulotki, mówiąc mu, że wojny już nie ma. Onoda, którego ostatnim otrzymanym rozkazem w roku 1945 było trwanie na pozycji i walka, odrzucał te próby i ulotki jako sztuczki i propagandę wroga. Nie poddał się aż do marca 1974 roku—niemal trzydzieści lat po zakończeniu wojny—gdy jego były dowódca wybrał się w podróż z Japonii na Filipiny, odwołał swój pierwotny rozkaz i oficjalnie zwolnił Onodę ze służby. Japoński żołnierz w końcu uwierzył w zakończenie działań wojennych.

Ludzka gonitwa

Dzwoni budzik. Chyba za wcześnie. Masz jednak przed sobą długi dzień. Masz na głowie pracę, spotkania, troskę o ludzi i wiele innych spraw. Nie jesteś jednak osamotniony. Codziennie wielu z nas biegnie od jednej sprawy do drugiej. Dlatego ktoś inteligentnie powiedział: „Właśnie dlatego nazywamy się ludzką rasą” (ang. rasa = gonitwa)

Powiązane tematy

> Nasz Codzienny Chleb

Codzienna modlitwa

Piosenkarz i autor tekstów, Robert Hamlet, napisał Lady, Who Prays For Me (Pani, która modli się za mnie) na cześć swojej matki, która modliła się za niego i za jego braci każdego poranka, zanim udali się na przystanek autobusowy. Gdy pewna młoda matka usłyszała, jak Hamlet śpiewa swoją piosenkę, postanowiła modlić się za małego synka. Rezultat był bardzo zachęcający! Zanim wyszedł z domu, pomodliła się o niego. Pięć minut później wrócił . . . przyprowadzając ze sobą dzieci z przystanku. Matka była zaskoczona i zapytała, co się dzieje. Chłopiec odpowiedział: „Ich mamy się o nich nie modliły!”

Dobiegnijmy do mety

Na olimpiadzie w Rio w 2016 roku, uwaga świata zwróciła się na dwie zawodniczki, uczestniczące w biegu na pięć kilometrów. Po przebiegnięciu 3 200 metrów, Nowozelandka Nikki Hamblin i Amerykanka Abbey D’agostino wpadły na siebie i przewróciły się. Abbey szybko zerwała się na nogi, lecz zatrzymała się, by pomóc Nikki. W chwili, gdy zawodniczki znowu ruszyły do przodu, Abbey zaczęła słabnąć, gdyż jej prawa noga doznała urazu z powodu upadku. Tym razem to Nikki zatrzymała się, by zachęcić towarzyszkę do ukończenia biegu. Gdy Abbey w końcu z trudem dobiegła do linii mety, Nicky czekała, by ją uścisnąć. Cóż za piękny obraz wzajemnej zachęty!

Najlepszy kawałek ze wszystkich

„Jego kawałek jest większy od mojego!” Gdy byłem chłopcem, czasami kłóciłem się z braćmi o kawałek placka, który serwowała nam mama. Pewnego dnia, gdy tata, unosząc brwi, obserwował nasze przepychanki, uśmiechnął się do mamy i podniósł swój talerz: „Poproszę kawałek wielkości twojego serca”. Moi bracia i ja obserwowaliśmy w zdumieniu, jak mama się śmieje i podaje mu największy kawałek ze wszystkich.