Autor

Zobacz wszystkie
Keila Ochoa

Keila Ochoa

Jeden zabawny fakt z Twojego życia? – Jestem wielbicielką broadwayowskich musicali i kolekcjonuję bilety oraz programy przedstawień, na których byłam

Twoja ulubiona potrawa? – Zupa pozole i enchiladas

Twoje ulubione zajęcie? – Czytanie albo chodzenie po parku z moimi dziećmi

Twój ulubiony pisarz? – C. S. Lewis.

Artykuły Keila Ochoa

Co zostaje w oku?

Koliber w języku angielskim oznacza „nucący ptak” ze względu na odgłos szybko trzepoczących skrzydełek. W innych językach znany jest pod nazwą „całujący kwiaty” (portugalski) lub „latający klejnot” (hiszpański). Jednym z moich ulubionych określeń jest biulu—„zostający w oku” (język meksykańskich Zapoteków). Inaczej mówiąc, gdy zobaczymy kolibra, nie możemy o nim zapomnieć.

Druga szansa

„Dlaczego jesteście tak dobrzy, skoro nawet mnie nie znacie?”

Jak ma na imię twój ojciec?

Gdy chciałam kupić telefon komórkowy na Bliskim Wschodzie, urzędnik zadał mi typowe pytania dotyczące mojego nazwiska, narodowości i adresu. Gdy zaczął wypełniać formularz, zapytał: „Jak ma na imię pani ojciec?” Pytanie mnie zdziwiło. Zastanawiałam się, dlaczego było ono tak istotne. Imię ojca nie miało znaczenia w mojej kulturze. Tutaj jednak było konieczne do określenia mojej tożsamości. W niektórych kulturach przodkowie są ważni.

Motywowany przez Boga

Kilka miesięcy temu otrzymałam email, zapraszający mnie do przyłączenia się do wspólnoty o nazwie „driven people” („ludzie zmotywowani”). Chodziło o grupę ludzi mocno zmotywowanych do podejmowania intensywnych wysiłków, by zrealizować swoje cele i osiągnąć sukces.

Obrączka i łaska

Patrząc na swoje dłonie zobaczyłam, że nie mam na nich obrączki oraz zaręczynowego pierścionka. Kiedy pakowałam się przed podróżą, musiałam pamiętać o wielu rzeczach jednocześnie i zapomniałam właśnie o tych.

Pasterz na całe życie

Kiedy mój syn przeszedł do następnej klasy, tego samego dnia zapłakał i powiedział: „Chcę nauczyciela na całe życie!” Musieliśmy mu tłumaczyć, że zmiany nauczycieli to zwykła część życia. Wtedy pojawiła się refleksja: czy istnieje jakakolwiek wzajemna relacja, która mogłaby trwać bez końca?

Cenny spadek

Babcia i dziadek Harrisowie nie byli ludźmi zamożnymi, jednak każde Boże Narodzenie udawało im się wyprawić w sposób pamiętny dla mnie i moich kuzynów. Zawsze było mnóstwo jedzenia, zabawy i miłości. Od najmłodszych lat, wiedzieliśmy, że to Chrystus umożliwiał nam takie świętowanie.

Lepsze niż Piniata

W   Meksyku praktycznie nie ma towarzyskiego przyjęcia bez czegoś, co nazywa się piniata. To gruby karton albo gliniany pojemnik wypełniony cukierkami i innymi przysmakami. Dzieci próbują rozbić to kijem w nadziei na dobranie się do zawartości.

Dobry, zły i brzydki

Mój serdeczny przyjaciel przysłał mi SMS-a, w którym napisał: „Cieszę się bardzo, że możemy sobie nawzajem mówić to, co dobre, złe, czy brzydkie!” Przyjaciółmi jesteśmy od wielu lat i nauczyliśmy się mówić sobie o naszych radościach oraz porażkach. Uznajemy, że daleko nam do doskonałości, więc mówimy sobie nawzajem o naszych zmaganiach, ale też cieszymy się swoimi sukcesami.

Wsłuchiwanie się w Boga

Syn lubi słyszeć mój głos, z wyjątkiem sytuacji, kiedy go głośno i stanowczo wołam: „Gdzie jesteś?” A jeśli go tak wołam, to dlatego, że syn niekiedy coś zbroi i próbuje się przede mną ukryć. Chcę, żeby słuchał tego co mówię, bo jestem zatroskany o jego bezpieczeństwo i zależy mi, żeby nie zrobił sobie krzywdy.

Skarb w grobowcu

W   roku 1932 meksykański archeolog, Antonio Caso, odkrył grobowiec nr 7 w Monte Alban, w stanie Oaxaca. Znalazł ponad czterysta przedmiotów, włącznie z setkami fragmentów biżuterii, które nazwał „skarbem z Monte Alban”. Jest to jedno z największych odkryć meksykańskiej archeologii. Możemy sobie tylko wyobrazić jak podekscytowany był Caso, gdy trzymał w ręku nefrytowy kielich w najczystszej formie.

Chleb!

Mieszkam w małym meksykańskim miasteczku, gdzie każdego poranka i wieczora można usłyszeć wołanie: „Chleb!” Mężczyzna z ogromnym koszem przyczepionym do roweru oferuje ogromny wybór świeżego, słodkiego i słonego pieczywa na sprzedaż. Kiedyś mieszkałam w większym mieście, gdzie musiałam chodzić do piekarni by kupić chleb. Cieszę się więc, że świeże pieczywo dociera do moich drzwi.