Autor

Wyświetl wszystkie

Artykuły John Blase

Choćby taco

Dwaj bracia, Ashton i Austin, ukończyli uniwersytet z silnym pragnieniem, by służyć Jezusowi. Żaden z nich jednak nie czuł powołania do tradycyjnej służby w kościele. Przeczuwali, że ich misja ma mieć o wiele większy zasięg. Połączyli więc siły i dzięki swoim przedsiębiorczym talentom postanowili pomóc głodującym dzieciom. Młodzi mężczyźni szybko uruchomili restaurację serwującą tacos. Ich restauracja działa w oparciu o zasadę „jedno danie kupione, jedno oddane”, co oznacza, że pieniądze za każde zakupione taco przekazują jeden posiłek na rzecz niedożywionych dzieci. Swoją działalność prowadzą w ponad sześćdziesięciu krajach. Ich celem jest likwidacja głodu wśród nieletnich przez oddawanie im kolejnych posiłków.

Co złego dzieje się ze światem?

Brytyjski dziennik The Times zadał kiedyś czytelnikom pytanie: „Co złego dzieje się ze światem?” Ktoś zapytał, ile ma czasu na odpowiedź, gdyż—jak wiadomo—jest wiele złych rzeczy, które dzieją się obecnie na świecie.

Daj z siebie wszystko

Scaling to termin stosowany w świecie fitnessu. To sposób na trening, aby wysiłek fizyczny był dostosowany do możliwości ćwiczącego. Dostosowuje się rodzaj ćwiczeń, obciążenie i liczbę powtórzeń do indywidualnych możliwości oraz poziomu zaawansowania tak, aby ćwiczący nie musiał odczuwać żadnej presji ani z nikim się porównywać, i żeby był w stanie poradzić sobie nie przerywając treningu.

Chodzenie Bożymi drogami

W latach sześćdziesiątych w Chicago działała grupa nieuczciwych biznesmenów, która sprzedawała nieruchomości na podstawie umowy niekorzystnej dla klientów. W jej założeniu domy miały przechodzić na własność najemców po spłaceniu wszystkich rat. Tymczasem treść umowy wskazywała, że jeśli najemca przeoczy choćby jedną ratę, natychmiast traci zaliczkę, wszystkie dotychczasowe raty, oraz podlega eksmisji. Nieruchomości sprzedawane były oczywiście po mocno zawyżonych cenach.

Wystarczy iskra

W słuchawce telefonu usłyszeliśmy głos naszej zdenerwowanej córki: „Jestem właśnie w bibliotece uniwersyteckiej, ale na zewnątrz wszędzie jest ogień!” Z tonu jej głosu wywnioskowaliśmy, że dzieje się coś naprawdę złego, a ona jest wystraszona. Uniwersytet, na którym studiowała ona i trzy tysiące innych studentów, zdawał się być najbezpieczniejszym miejscem na ziemi. Ogień jednak rozprzestrzeniał się szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. Podczas rekordowych upałów i suszy wystarczyła mała iskra, by spłonął teren o powierzchni niemal 40 tysięcy hektarów, zniszczonych zostało ponad 1600 budynków i zginęły trzy osoby. Tuż po stłumieniu pożaru, obraz tego obszaru przypominał jałową powierzchnię księżyca.

Prosto przed siebie

Kiedyś, aby kierować traktorem lub kombajnem w prostej linii, trzeba było mieć wprawne oko i mocne dłonie. Jednak nawet przy najbardziej wprawnym oku bruzdy na siebie nachodzą, a pod koniec dnia pracy najsilniejsze ręce czują się zmęczone. Obecnie jednak wykorzystuje się autopilota—technologię opartą na systemie nawigacji, która umożliwia precyzyjny siew, uprawę i opryski. Jest ona niesamowicie wydajna i nie wymaga używania rąk. Wyobraźmy sobie, że siedzimy w ogromnym kombajnie i zamiast mocno trzymać kierownicę, jemy kanapkę z wołowiną. Nawigacja to wspaniałe narzędzie, umożliwiające tworzenie prostej bruzdy.

Dziecko mojego Ojca

Moje dzieci spojrzały na stare, wyblakłe zdjęcie. Po chwili zaczęły porównywać je, patrząc to na mnie, to na stojącego obok mnie mojego ojca, to znów na fotografię. Ich oczy stały się tak szerokie, jak przysłowiowe spodki. „Tato! Wyglądasz całkiem jak dziadek, gdy był młody!” Ja i ojciec uśmiechnęliśmy się, gdyż to podobieństwo było dla wszystkich oczywiste. Moje dzieci jednak dopiero teraz zdały sobie z tego sprawę. Wprawdzie mój ojciec i ja mamy całkiem różne charaktery, jednak zewnętrznie jestem jego odbiciem: wysoka, szczupła sylwetka, burza ciemnych włosów na głowie, wydatny nos i przyduże uszy. Nie jestem moim ojcem, ale zdecydowanie synem mojego ojca.

Opowiedz mi historię

Pewnego razu. Te dwa słowa mogą mieć ogromny wpływ na bieg historii. Tak właśnie możnaby rozpocząć jedno z moich najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa. Moja mama wróciła pewnego dnia do domu z dużą, pięknie ilustrowaną i pełną wspaniałych historii Biblią. Każdego wieczora po kolacji z utęsknieniem czekaliśmy wraz z bratem na mamę, aż zacznie nam czytać o dawnych czasach, o ciekawych ludziach i o Bogu, który ich kochał. Historie te stały się jak soczewka, przez którą patrzyliśmy na wspaniały, wielki świat.

Więcej niż pozory

Jeśli przyjrzysz się amerykańskiemu rodeo z zawodami jeździeckimi i rzucaniem lassem, zauważysz, że jego uczestnicy często nie mają jednego kciuka. Jest to powszechna kontuzja w tym sporcie—kciuk zostaje uwięziony na linie na jednym jej końcu, a za drugi ciągnie dużych rozmiarów byk, urywając palec. Brak kciuka nie oznacza końca kariery, ale niemożliwość jego używania bardzo utrudnia życie. Spróbuj bez niego umyć zęby lub zapiąć koszulę, uczesać włosy, zawiązać buty, czy choćby jeść. Ta mała część twojego ciała odgrywa znaczącą rolę.

Jesteśmy prochem

Młody tata był już u kresu wytrzymałości. „Kup mi lody! Kup mi lody!”—wrzeszczał jego mały brzdąc. Krzyki w samym środku zatłoczonego centrum handlowego zaczęły zwracać uwagę przechodniów. „W porządku, ale musimy najpierw załatwić coś dla mamy, dobrze?”—odparł tata. „Nie! Lody!” I wówczas wróciła mama—drobna, ładnie ubrana kobieta. „Nasz syn wpadł w histerię”—powiedział ojciec. Kobieta uśmiechnęła się i odparła: „Pamiętaj, że on jest tylko małym chłopcem. Potrzebuje twojej cierpliwości i żebyś był blisko niego”. Sytuacja sama się magicznie nie rozwiązała, ale chwila przerwy ojcu i synowi bardzo się przydała.

Życie w pełni

Był rok 1918. Pierwsza wojna światowa dobiegała końca. Fotograf, Eric Enstrom, kompletował teczkę do swojej pracy. Chciał dołączyć do niej zdjęcie wyrażające poczucie pełni w czasach, które dla wielu ludzi wydawały się całkowicie puste. Na jego popularnej dzisiaj fotografii stary człowiek z brodą siedzi przy stole z pochyloną głową i złożonymi do modlitwy dłońmi. Na stole przed nim znajdują się tylko książka, okulary, miska owsianki, bochenek chleba i nóż. Nic więcej, ale też nic mniej.

Życie uwielbienia

Matka Wallace’a Stengera zmarła w wieku pięćdziesięciu lat. Gdy Wallace miał osiemdziesiąt lat, zdecydował się napisać do niej list, który zatytułował „Znacznie spóźniony”. Wychwalał w nim cnoty kobiety, która dorosła, wyszła za mąż i wychowała dwóch synów. Każdy czuł się przy niej zaakceptowany i chciany. Wallace wspominał jej wewnętrzną siłę wyrażaną przez głos. Napisał: „Nigdy nie straciłaś okazji, by śpiewać”. Dopóki żyła, śpiewała, wyrażając swoją wdzięczność za małe i duże błogosławieństwa.