Autor

Zobacz wszystkie
Dave Branon

Dave Branon

Jeden zabawny fakt z Twojego życia? – Mój syn Steve i ja, ścięliśmy trzynastometrowe drzewo rosnące na podwórku. Zawiązaliśmy na nim linę, wycięliśmy z boku klin i zrobiliśmy decydujące cięcie, a drzewo nie przewróciło się na dom. Poczuliśmy się jak bohaterowie komiksu Ax Man!

Artykuły Dave Branon

Pokój 5020

Jay Bufton zamienił swoją szpitalną salę w pokój pełen światłości.

Nowy od wewnątrz

Kilka lat temu pewien wydawca popełnił duży błąd. Ponieważ pewna książka znajdowała się na rynku już od kilku lat, nadszedł czas na jej aktualizację. Autor napisał ją ponownie. Gdy opublikowano rezultaty jego pracy, pojawił się problem. Wydawca zaopatrzył książkę w ładną, nową okładkę, lecz wewnątrz umieścił starą treść. Zewnętrzna strona była nowa, a wewnętrzna—stara i zdezaktualizowana. „Wznowienie” nakładu nie miało w sobie nic nowego.

Dla dobra innych

Mój znajomy Jaime pracuje dla ogromnej międzynarodowej korporacji. Na początku jego kariery w firmie, podszedł do jego biurka pewien mężczyzna, zagaił rozmowę i zapytał, co Jamie robi. Ten opowiedział o swojej pracy, po czym zapytał swojego rozmówcę o imię: „Mam na imię Rich”—odparł nieznajomy mężczyzna.

„Nowy człowiek”

Gdy grupa nastolatków odwiedziła dom starców w Montego Bay na Jamajce, pewna młoda kobieta zauważyła osamotnionego mężczyznę przy końcu sali. Wyglądało na to, że niewiele miał na tym świecie prócz łóżka, na którym spał. Nie mógł się z niego ruszyć ze względu na niepełnosprawność.

„Naprawdę się boję . . .”

„Naprawdę się boję”. Tak brzmiała wzruszająca wiadomość nastolatki, przesłana do znajomych na Facebooku, informująca ich o nadchodzących badaniach medycznych. Groził jej szpital i seria zabiegów w mieście, oddalonym o trzy godziny od domu. Z niepokojem oczekiwała na diagnozę lekarzy, którzy próbowali odkryć źródło jej poważnych medycznych problemów.

Tutaj, by służyć

Nasz zbór zauważył potrzebę powołania nowej grupy przywódców. Aby symbolicznie podkreślić swoją rolę jako przywódców usługujących, diakoni ci wzięli udział w ceremonii umywania nóg. Każdy z nich, włącznie z pastorem, umyli sobie nawzajem stopy przed całym zgromadzeniem wiernych.

Sobowtóry

Uważa się, że każdy z nas ma gdzieś sobowtóra, czyli osobę z nami niespokrewnioną, która jest do nas niesłychanie podobna.

Śpiewanie z Violet

Starsza kobieta o imieniu Violet z uśmiechem siadła na swoim szpitalnym łóżku, bo właśnie odwiedziło ją kilku nastolatków. Przez okno wpadał niemiłosierny żar południowego słońca, ale to jej nie przeszkadzało. Zaczęła łamać sobie głowę, jaką by tu zaśpiewać pieśń. Po chwili na jej twarzy pojawił się jeszcze szerszy uśmiech i zaśpiewała: „Biegnę, skaczę i wysławiam Pana!” Śpiewając, poruszała ramionami tak, jakby biegła. W oczach ludzi wokół pojawiły się łzy, bo Violet nie miała przecież nóg. Śpiewała jednak tę pieśń, bo wierzyła w to, co powiedziała: „Jezus kocha mnie, a w niebie będę miała nogi, na których będę biegać.”

Nauka języka

Stałem przed zgromadzeniem wiernych w małym kościele na Jamajce i w moim najlepszym miejscowym dialekcie wycedziłem: „Wah Gwan, Jamaica?” Reakcja audytorium okazała się lepsza niż oczekiwałem, gdyż słysząc to nie żałowano mi uśmiechów ani braw.

Serce zdolne współodczuwać

Siedmioro z nas wybrało się na koncert w zatłoczonym parku rozrywki. Chcąc usiąść obok siebie, staraliśmy się wcisnąć do tego samego rzędu. Pomiędzy nas wślizgnęła się jednak pewna kobieta. Moja żona powiedziała jej, że chcemy siedzieć razem, ale ta rzuciła krótkie: ‚No, niestety’, po czym ona oraz jej dwóch kompanów zajęli środek całego rzędu.

Nie jestem sobą

Podczas moich ostatnich wakacji, dałem odpocząć mojej maszynce do golenia i zapuściłem brodę. Wiele różnych opinii usłyszałem od przyjaciół i współpracowników—w większości były to komplementy. Jednak pewnego dnia przyjrzałem się swojej brodzie i stwierdziłem „Nie jestem sobą”. Z powrotem wyciągnąłem swoją maszynkę.

To co jest

Mimo, że od śmiertelnego wypadku naszej 17 letniej córki Melissy minęło już kilkanaście lat, niekiedy łapię się na popadaniu w rozmyślania typu „co gdyby”.” Doświadczając bólu straty osoby bliskiej łatwo przychodzi mi odtwarzać w pamięci traumatyczne wydarzenia i szukać czynników, które jeśliby wówczas zaistniały, mógłby sprawić, że Melissa bezpiecznie wróciłaby do domu.

Powiązane tematy

> Nasz Codzienny Chleb

Brat przeciw bratu

Gdy mój brat i ja dorastaliśmy (była między nami różnica jednego roku), lubiliśmy ze sobą rywalizować (czytaj: bić się!) Tata dobrze to rozumiał. On też miał braci. A mama? Niezupełnie.

Inny rodzaj miłości

Kilka lat temu jeden z moich ulubionych kościołów rozpoczął służbę wśród recydywistów, którzy wracali do społeczeństwa. Kościół ten jest pełen ludzi ze wszystkich sfer. Bardzo go lubię, gdyż przypomina mi niebo. Pełno w nim najróżniejszych osób—odkupionych grzeszników, których łączy miłość do Jezusa.

Twoje schronienie

Wraz z córką przygotowywałyśmy się do wyjazdu na duże rodzinne spotkanie. Ponieważ była podenerwowana podróżą, zaoferowałam się, że to ja będę kierowała samochodem. „Dobrze, ale ja czuję się bezpieczniej w moim samochodzie. Czy możesz nim kierować?”—zapytała. Domyśliłam się, że woli swój większy pojazd od mojego, więc odpowiedziałam: „Czy mój samochód jest zbyt ciasny?” „Nie, ale mój jest dla mnie jak kryjówka. Z jakiegoś powodu czuję się w nim chroniona.”