Autor

Wyświetl wszystkie
Cindy Hess Kasper

Cindy Hess Kasper

Jeden zabawny fakt z Twojego życia? – Mam 56 zwierzaków domowych: pies border collie, drugi golden retriever i 54 japońskie karpie koi (na tę chwilę)

Twoja ulubiona potrawa? – Gorący chleb prosto z pieca posmarowany prawdziwym masłem

Twoje ulubione książki? – Biografie i powieści historyczne.

Artykuły Cindy Hess Kasper

Ulubieniec

Brat mojego męża mieszka kilkaset mil od nas. Mimo dzielącego nas dystansu, mieliśmy z nim zawsze świetny kontakt, zwłaszcza że był człowiekiem o wielkim poczuciu humoru i życzliwym sercu. Odkąd pamiętam, cała rodzina zawsze żartowała z tego, że wypracował sobie szczególne względy u matki. Niedawno więc wszyscy wręczyliśmy mu koszulkę z napisem: „Jestem ulubieńcem mojej mamy”. Choć wszyscy lubimy żartować sobie w rodzinie, faworyzowanie jej poszczególnych członków wcale nie jest śmieszne.

Dostrojeni do Bożego Ducha

Gdy przyglądałam się pracy stroiciela fortepianów, pomyślałam sobie, że kiedyś z instrumentu, który stroił, wydobywały się wspaniałe dźwięki. Teraz jednak fortepian rozpaczliwie potrzebował jego pracy, gdyż choć niektóre nuty brzmiały czysto, inne były zbyt wysokie lub zbyt niskie i tworzyły nieprzyjemne współbrzmienia. Zadaniem stroiciela nie jest jednak sprawianie, by każdy klawisz brzmiał tak samo, lecz by brzmiał niepowtarzalnie, a w połączeniu z innymi tworzył przyjemną, harmonijną całość.

Myśli o radości

W książce pt. What We Keep (zbiór wywiadów) każda osoba opowiada o jakimś przedmiocie, mającym dla niej szczególne znaczenie, i z którym nigdy nie chciałyby się rozstać. Wywiady te przypomniały mi o najważniejszych dla mnie pamiątkach, które przynoszą mi dużo radości. Jedną z nich jest czterdziestoletnia karta z przepisem kulinarnym, odręcznie zapisanym przez moją mamę. Inną pamiątką są różowe filiżanki mojej babci. Niektórzy ludzie cenią sobie różne wspomnienia—pełny zachęty komplement, śmiech wnuka lub szczególną myśl płynącą z Pisma Świętego.

Przynieś to, co masz

„Kamienna zupa” to stara opowieść o biednym, głodującym człowieku, który przychodzi do wioski w poszukiwaniu jedzenia. Ponieważ nikt mu nic nie daje, ustawia wypełniony wodą garnek nad ogniem i wkłada do niego kamień. Zaintrygowani wieśniacy obserwują go, jak zaczyna mieszać swoją „zupę”. W końcu jeden z nich przynosi kilka ziemniaków i wrzuca je do garnka, inny dorzuca marchew, inny cebulę, a jeszcze inny garść kaszy. Na końcu gospodarz dostarcza nawet świeżej śmietany. Ostatecznie „kamienna zupa” staje się smacznym posiłkiem.

Świadoma życzliwość

Gdy pewna młoda matka wchodziła na pokład samolotu ze swoimi dziećmi, rozpaczliwie próbowała uspokoić trzyletnią córeczkę, która kopała i krzyczała. Chwilę potem zaczął płakać jej czteromiesięczny synek. Siedzący obok podróżny zaproponował kobiecie, że potrzyma niemowlę, aby mogła zapiąć pas swojej córki. Przypomniał sobie czasy, gdy sam był młodym ojcem i zaczął kolorować książeczkę z dziewczynką, aby młoda mama mogła nakarmić niemowlę. Podczas kolejnego lotu tranzytowego ten sam mężczyzna jeszcze raz zaoferował pomoc.

Krępujące więzy

Wiele lat temu, żołnierze walczący w afrykańskiej dżungli mieli irytujący problem. Wszechobecny rodzaj winorośli o kłujących pędach przyczepiał się do ich ciała i sprzętu, i nie pozwalał im się poruszać. Gdy próbowali się uwolnić, roślina jeszcze bardziej ich oplątywała. Nazwali ją „Poczekaj chwilę”, ponieważ każdy, kto wpadł w jej sidła, był niezdolny do posuwania się naprzód i musiał krzyczeć do swoich towarzyszy: „Poczekajcie chwilę, utknąłem!”

Zaufaj Bożemu zaopatrzeniu

Kiedy Kerry i Paul pobrali się, żadne z nich nie umiało gotować. Pewnej nocy Kerry postanowiła spróbować swoich sił w przygotowaniu spaghetti. Ugotowała go jednak w tak dużej ilości, że starczyło jeszcze na kolejne dni. Trzeciego dnia Paul zgłosił się do gotowania. Miał nadzieję, że ogromny garnek z podwójną porcją makaronu i sosu wystarczy im na cały weekend. Tego wieczoru jednak, gdy para usiadła do kolacji, Kerry wyznała: „Mam dość spaghetti”.

Więcej niż sąsiedzi

Latem 2017 roku huragan Harvey wywołał ogromne spustoszenie na amerykańskim wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej, zabijając ludzi i niszcząc mienie. Wiele akcji charytatywnych zapewniło jedzenie, wodę, odzież i schronienie dla osób w potrzebie.

Ucieczka przed zgiełkiem

Kilka lat temu dyrektorka college’u zaproponowała, aby studenci spędzili z nią wieczór w szkolnej kaplicy. Chociaż zgodzili się, jednak z wielką niechęcią oddali swoje telefony komórkowe przed wejściem. Przez całą godzinę siedzieli w ciszy, pogrążeni wyłącznie w modlitwie i rozbrzmiewającej muzyce. Jeden z uczestników opisał później to wydarzenie jako „wspaniałą okazję do wyciszenia się i wyłączenia wszelkiego zbędnego hałasu”.

Czyja zasługa?

We wczesnych latach sześćdziesiątych popularne stały się niezwykłe obrazy przedstawiające osobę lub zwierzę o ogromnych, smutnych oczach. Niektórzy uważali je za tandetne i kiczowate, a inni byli zachwyceni. Autorką tych prac była Margaret Keane, jednak nie można było się na nich doszukać jej sygnatury. Promocją prac artystki zajął się jej mąż, przedstawiając je jednak jako swoją własną twórczość. Małżeństwo zaczęło całkiem dobrze prosperować. Margaret przez dwadzieścia lat bojaźliwie milczała na temat oszustwa, aż do momentu, gdy jej małżeństwo się rozpadło. Dopiero proces sądowy między nimi ujawnił prawdziwą tożsamość artysty.

Bezpieczne schronienie

Moją pierwszą pracę dostałam w restauracji szybkiej obsługi. Pewnego sobotniego wieczoru przesiadywał w niej jakiś mężczyzna i dopytywał się, kiedy wracam do domu. Czułam się zaniepokojona. Gdy godzina była już późna, zamówił frytki, a potem napój. Menadżer nie mógł więc wyprosić go z lokalu. Mimo że nie mieszkałam daleko, bałam się wracać sama i przechodzić przez dwa ciemne parkingi i przez piaszczyste pole. W końcu, około północy, weszłam do biura, by zadzwonić do domu.

Skarby w niebie

Gdy dorastałam, lubiłam przesiadywać z moimi dwoma siostrami na dużej, cedrowej skrzyni. Moja mama trzymała w niej wełniane swetry i ręczne robótki, wyhaftowane lub zrobione na szydełku przez moją babcię. Ceniła sobie jej zawartość i liczyła, że ostry zapach cedrowego drzewa zniechęci mole do niszczenia materiału.