Autor

Wyświetl wszystkie

Artykuły Adam Holz

Gdy wiemy kto wygra

Mój zwierzchnik jest wielbicielem koszykówki. W tym roku jego drużyna wygrała mistrzostwa kraju, i dlatego pewien pracownik wysłał mu SMS-a z gratulacjami. Problem jednak polegał na tym, że mój szef nie miał jeszcze szansy zobaczyć meczu na żywo! Był sfrustrowany, ponieważ poznał wynik przed obejrzeniem pojedynku. Przyznał jednak, że przynajmniej nie denerwował się, gdy pod koniec meczu był wyrównany wynik. Wiedział, kto wygrał!

Buldog i zraszacze

W parku za naszym domem, w letnie poranki, zazwyczaj rozgrywa się piękne przedstawienie. Około godziny 6:30 włączają się zraszacze zieleni. Wkrótce potem pojawia się buldog, wabiący się Fifi, którego właściciel spuszcza ze smyczy. Suczka biegnie z zawrotną szybkością do najbliższego zraszacza wprost pod strumień wody. Myślę, że gdyby Fifi mogła zjeść zraszacz, to chętnie by to zrobiła. Scena ta stanowi obraz ogromnej ekscytacji i ogromnej chęci Fifi, by wypluskać się w wodzie, której nigdy nie ma dosyć.

Koniec ucieczki

Osiemnastego lipca 1983 roku kapitan sił powietrznych USA zniknął bez śladu z Albuquerque w stanie Nowy Meksyk. Trzydzieści pięć lat później władze odnalazły go w Kalifornii. The New York Times donosi, że oficer po prostu uciekł „przygnębiony swoją pracą”. Trzydzieści pięć lat ucieczki! Połowa życia spędzona w ciągłym lęku! Mogę sobie wyobrazić, że nieodłącznymi towarzyszami tego człowieka stały się niepokój i paranoja.

Zbawiciel, który nas zna

„Tatusiu, która godzina?”—zapytał mnie mój syn z tylnego siedzenia. „Jest 5:30”. Dokładnie wiedziałem, co na to odpowie. „Nie, jest 5:28!” Patrzyłem, jak jego buzia promienieje. „Tu cię mam!”—mówił mi jego szeroki uśmiech. Ja też byłem zachwycony. Uczucie to wynikało ze znajomości dziecka, którą mają tylko rodzice.

Obiekt w lustrze

„Musi się udać! Szybciej!”—woła dr Ian Malcolm, grany przez Jeffa Goldbluma w kultowej scenie filmu Park jurajski z 1993 roku, gdy wraz z dwoma innymi bohaterami ucieka jeepem przed szalejącym tyranozaurem. Gdy kierowca spogląda we wsteczne lusterko, widzi szczękę rozwścieczonego gada tuż nad napisem: „Obiekty w lusterku są bliżej niż ci się wydaje”. Scena jest mistrzowskim połączeniem napiętej akcji i czarnego humoru. Czasami jednak możemy odczuwać, że „potwory” z naszej przeszłości nigdy nie przestają nas ścigać. Z przytłaczającym poczuciem winy i wstydu patrzymy w „lusterko”, jakim jest nasze życie, i dostrzegamy wiele błędów.

Krzywa wieża

Okazuje się, że krzywe wieże kościelne sprawiają, że ludzie się denerwują. Gdy odwiedziliśmy naszych znajomych, dowiedzieliśmy się od nich, że po gwałtownej wichurze wieża ich kościoła przekrzywiła się, wywołując ogólny niepokój.

Potrzebujesz nowego serca?

Wieści były ponure.

Spodziewaj się opóźnień

Byłem już spóźniony. Znak drogowy przede mną mówił mi, abym dopasował swoje oczekiwania: „Spodziewaj się opóźnień”—brzmiał napis. Ruch na drodze stawał się coraz wolniejszy.

Dokąd zmierzasz?

Co decyduje o naszej drodze życiowej? Kiedyś usłyszałem odpowiedź na to pytanie w zaskakującym miejscu: na kursie szkolenia motocyklistów. Wraz z kilkoma przyjaciółmi chcieliśmy nauczyć się jeździć, więc wzięliśmy kilka lekcji. Część naszego szkolenia dotyczyła czegoś, co nazywa się utrwalaniem celu.

Nadzieja jest naszą strategią

W momencie gdy piszę ten artykuł, moja ulubiona drużyna piłkarska przegrała osiem kolejnych meczy. Z każdą porażką coraz trudniej jest mieć nadzieję, że ten sezon będzie udany. Trener co tydzień wprowadza w zespole jakieś zmiany, ale nie przynoszą one efektów. W rozmowach ze współpracownikami żartuję, że samo pragnienie innego wyniku nie może go zagwarantować. „Nadzieja nie jest strategią”—mawiam.

Tata u dentysty

Nie spodziewałem się, że nauczę się czegoś więcej o ojcowskiej miłości w gabinecie dentystycznym. Tak jednak się stało. Znalazłem się w nim wraz z moim dziesięcioletnim synem. Pod jednym z jego mlecznych zębów, który jeszcze nie wypadł, pojawił się ząb stały. Pierwszy ząb musiał zostać usunięty. Nie było innego sposobu.

Zraniony cierniem

W mój palec wskazujący wbił się cierń, wywołując krwawienie. Instynktownie cofnąłem rękę, a potem krzyczałem i jęczałem. Nie powinienem się jednak dziwić, gdyż przycinanie kolczastego krzewu bez rękawic ogrodowych było prostą drogą do tego, co mi się przydarzyło.