Autor

Wyświetl wszystkie

Artykuły Adam Holz

Pogódź się z kłopotami

Właśnie dojeżdżaliśmy samochodem do naszego domu, gdy zauważyłem na desce rozdzielczej, że wskaźnik temperatury osiągnął najwyższy poziom. Pośpiesznie zgasiłem silnik i otworzyłem maskę samochodu. Okazało się, że silnik skwierczał jak bekon, a wokół unosił się dym. Chciałem zobaczyć, co działo się pod samochodem. Cofnąłem więc go i znalazłem pod nim sporą kałużę oleju. Natychmiast zrozumiałem co się stało: zepsuła się uszczelka głowicy.

Duchowa wędrówka

Nie pamiętam zbyt wielu szczegółów na temat mojego kursu prawa jazdy, ale z jakiegoś powodu skrót OOPDD pozostał na stałe w mojej pamięci. Oznacza on: Obserwuj, Określaj, Przewiduj, Decyduj i Działaj. Uczono nas, żeby obserwować trasę, określać zagrożenia, przewidywać ich następstwa, decydować, jak reagować, i jeśli to konieczne—wykonywać plan. Była to strategia świadomego unikania wypadków.

Kwitnące drzewo

Od kiedy pamiętam, zawsze miałem serce kolekcjonera. Jako dziecko zbierałem znaczki, karty z zawodnikami baseballowymi i komiksy. Obecnie, jako rodzic, zauważam podobne zainteresowania u swoich dzieci. Gdy jednak mam kupić misia dla mojego dziecka, zastanawiam się, czy jest mu naprawdę potrzebny.

Rwąca rzeka życia

„Wszyscy siedzący po lewej stronie, trzy razy mocno pociągnijcie wiosłem!”—krzyczał nasz przewodnik na pontonie. W odpowiedzi, ci, którzy tam siedzieli, zanurzyli głębiej wiosła i odciągnęli ponton od kłębiącego się wiru. W ciągu kilku godzin nauczyliśmy się, jak ważne jest słuchanie wskazówek przewodnika. Jego opanowany głos sprawił, że sześć osób z niewielkim doświadczeniem wioślarskim potrafiło wspólnie pokonać nurt rwącej rzeki.

W trakcie budowy

„Wreszcie będziemy jeździć porządną autostradą!”—pomyślałem jadąc po nowej nawierzchni. Nagle jednak ruch na drodze zwolnił. „Czyżby znowu zaczęli ją rozkopywać?” Zastanawiałem się, czy budowa drogi kiedykolwiek się skończy. Nigdy bowiem nie natrafiłem na informację: „Koniec remontu. Ciesz się idealną jazdą!”

Smutna gęś

Skąd wzięła się piłka na parkingu?—zastanawiałem się. Gdy jednak przyjrzałem się jej z bliska, uświadomiłem sobie, że szary przedmiot to wcale nie piłka, ale gęś—i to najsmutniejsza, jaką w życiu widziałem.