Według rodzinnej legendy, dwaj bracia, młodzi chłopcy o imionach: Billy i Melvin, pewnego razu, leżąc na trawie swojej rozległej farmy, obserwowali samolot. Samolot szybował, rysując na niebie dwie wielkie litery „G” i „P”. Bracia z jakichś względów zapamiętali je. Chcieli się przekonać, czy będą one miały jakieś znaczenie w ich życiu. Billy, zinterpretował te litery jako: „Go Preach” [w jęz. polskim: „Idź głosić”], natomiast Melvin, jako: „Go Plough” [w jęz. polskim: „Idź za pługiem” lub „Idź orać ziemię”]. Chłopcy potraktowali rysunek na niebie jako proroctwo dla swojego życia.

Pierwszym z tych chłopców był Billy Graham, który całe swoje życie poświęcił głoszeniu ewangelii i stał się poważanym na całym świecie (również przez polityków) kaznodzieją. Drugi z chłopców—Melvin, wyrósł na prawdziwego rolnika i był bardzo oddany swojej pracy.

Jeśli więc Bóg wezwał Billy’ego, aby głosił, a Melvina, aby orał ziemię, obaj mieli czcić Boga poprzez swoje powołanie. I chociaż długa kariera kaznodziejska Billy’ego może się wydawać bardziej prestiżowa i podobająca się Bogu, nie oznacza, że powołanie Melvina do rolnictwa było mniej ważne. Bracia widocznie byli zupełnie inni, toteż Bóg przeznaczył dla nich dwie, tak różne od siebie, prace.

Chociaż Bóg przeznacza niektórych ludzi do zaszczytnej służby nauczyciela czy proroka, nie znaczy, że służba wykonywana w zaciszu kuchni, czy najmniejsza służba porządkowa, nie jest ważna (Efezjan 4:11–12). Wręcz przeciwnie, każdy wypełnia przeznaczone dla niego zadania według otrzymanego daru, „stosownie do jego miary”(w. 16), bowiem każdego z nas Bóg wyposażył w inne dary. Bez względu więc na to, czy będziemy sprzątać, czy grać na instrumencie, ewangelizować, czy „iść za pługiem”, służymy w ten sposób Bogu.