Gdy moja teściowa doznała ataku serca, miała szczęście, gdyż natychmiast otrzymała medyczną pomoc. Jak później powiedział lekarz, jeśli interwencja następuje nie później niż piętnaście minut przed zawałem, udaje się przeżyć jednej trzeciej liczby pacjentów. Gdy interwencja następuje później, przeżywa tylko pięć procent.

Gdy Jezus znajdował się w drodze do umierającej córki Jaira, potrzebującej natychmiastowej opieki medycznej, uczynił rzecz nie do pomyślenia: zatrzymał się (Ew. Marka 5:30). Uczynił to, by dowiedzieć się, kto go dotknął, a potem zaczął łagodnie rozmawiać z kobietą. Możemy sobie wyobrazić, co myślał Jair: Nie ma na to czasu; moja córka umiera! Potem stało się to, czego zatroskany ojciec obawiał się najbardziej: Jezus zbyt długo zwlekał, a jego córka zmarła (w. 35).

Pan zwrócił się jednak do Jaira i dodał mu otuchy: „Nie bój się, tylko wierz!” (w. 36). Później, spokojnie ignorując drwiny gapiów, przemówił do córki przełożonego synagogi, wskrzeszając ją do życia. Pokazał, że On nigdy się nie spóźnia. Czas nie jest w stanie ograniczyć Jego możliwości, ani tego, co postanawia uczynić.

Jakże często czujemy się jak Jair, sądząc, że Bóg spóźnił się z wykonaniem tego, czego się spodziewaliśmy. U Boga jednak nie jest to możliwe. On nigdy się nie spóźnia w wypełnianiu swojego dobrego i miłosiernego dzieła w naszym życiu.