Kategoria  |  Nasz Codzienny Chleb

Latarnia morska

Centrum chrześcijańskie „Lighthouse” (Latarnia Morska) w Rwandzie zostało założone przez ludzi wierzących, jego nazwa symbolizowała ratunek i odkupienie i miało być swoistą pochodnią światłości i nadziei. Budowla ta znajduje się na gruntach, gdzie w tragicznym dla tego kraju 1994 roku, swoją rezydencję miał sam prezydent. W ośrodku tym działa instytut biblijny kształcący nowe pokolenie chrześcijańskich przywódców oraz hotel i restauracja, jak też świadczy się różne usługi dla lokalnej społeczności. Z popiołów wyłoniło się tu nowe życie. Budowniczowie centrum Lighthouse patrzą na Jezusa jako źródło ich nadziei i ratunku.

Wypatrywać jutra

Kocham wpatrywanie się w bezchmurne błękitne niebo. Jest ono piękną częścią składową dzieła naszego Stworzyciela, dzieła, które ma w nas budzić radość. Wyobraź sobie, jak ten widok muszą lubić piloci samolotów. Używają oni kilku aeronautycznych terminów na określenie czystego nieba, a moje ulubione to „widać jutro”.

Geniusz ze złomowiska

Swoją działalność artystyczną Noah Purifoy rozpoczął z trzema tonami rupieci pozyskanych z dzielnicy Watts w Los Angeles, gdzie w 1965 roku doszło do gwałtownych zamieszek. Z pogiętych kół rowerowych, kul do kręgli, zużytych opon, czy popsutych telewizorów, on i jego koledzy stworzyli nowoczesne rzeźby, którym nadali konkretne przesłanie społeczne. Chcieli nim wyrazić, że nowoczesne społeczeństwo traktuje ludzi jak niepotrzebne sprzęty do wyrzucenia. Jeden z dziennikarzy nazwał Purifoya „geniuszem ze złomowiska”.